Stworzeni do jedzenia

czyli o tym jak od urodzenia dziecko samo reguluje swoje potrzeby w zakresie odżywiania

Matka natura nie przewidziała, że na odżywianie będziemy kłaść aż taki nacisk i zajęła się tym sama. Dlatego obdarowała dziecko własnym wewnętrznym dietetykiem, który od urodzenia czuwa nad tym, by człowiek zjadał tyle i to, czego potrzebuje.

Nikt nie dobierze właściwych proporcji składników odżywczych tak dobrze jak samo dziecko. Nikt tak jak ono samo nie wyeliminuje potraw po których dziecko źle się czuje. Nikt tak dobrze nie określi ilości pożywienia, jaka jest mu w danej chwili potrzebna. Co więcej, koncentracja na sposobie, w jaki dziecko je często okazuje się niekorzystna, gdyż przez nią zaczynamy sami kontrolować coś, co powinniśmy zostawić samemu dziecku.

Mechanizmy związane z jedzeniem są bardzo stare i w dużym stopniu wspólne dla ludzi i innych ssaków. Dzięki nim radzimy sobie świetnie od miliona lat mimo, że dopiero ostatnio istnieje nauka o zdrowym odżywianiu.

Wszystko zaczyna się przed urodzeniem. Jeszcze będąc w łonie mamy dziecko ćwiczy ssanie i połykanie, a także poznaje nowe smaki. Po dziewięciu miesiącach treningu i porodzie jest gotowe by zacząć, jeśli tylko nie utrudnimy mu zadania oddalając poród od natury. Wiele interwencji medycznych, takich jak wywoływanie porodu, podawanie leków znieczulających czy cesarskie cięcie jest w stanie utrudnić dobry start. Także sposób postępowania z dzieckiem w pierwszej „świętej godzinie” ma znaczenie. Jeśli dziecko jest po porodzie odśluzowywane, to buzia może kojarzyć mu się z nieprzyjemnymi odczuciami i przez to może mniej chętnie ssać.

Jeśli damy dziecku szansę i zaufamy naturze, zdrowy noworodek położony na brzuchu matki jest w stanie sam dopełznąć do piersi i przyssać się do niej. Zajmuje mu to czasem nawet godzinę, gdyż pełznąc liże i wącha swoje piąstki, które pachną wodami płodowymi, podobnie jak piersi mamy. Z tego właśnie powodu nie powinno się noworodków myć od razu po porodzie. Maluszka do pokarmu prowadzi też ciemna linia na brzuchu oraz kolor i kształt piersi. Dzięki temu nie trzeba przystawiać dziecka do piersi, ono samo zaczyna ssać, kiedy jest do tego gotowe. To dużo łatwiejsze niż próba „przystawienia” dziecka na siłę.

Od tych pierwszych chwil maluch zaczyna działać z mamą w niesamowitym duecie. Mleko jest w stanie zaspokoić wszystkie jego potrzeby przez mniej więcej pierwsze pół roku życia. Kiedy dziecko potrzebuje pić, pokarm jest rzadszy, gdy jest głodne, zawiera więcej tłuszczu lub białka. Matczyne mleko dostosowuje się do zapotrzebowania dziecka na składniki odżywcze: jest różne w zależności od wieku dziecka, pory dnia i nocy, temperatury otoczenia i wielu innych okoliczności, których jeszcze nawet nie jesteśmy w stanie rozpoznać.

Pokarm mamy dostosowuje się też do temperamentu dziecka. Nie da się więc przekarmić nawet tego dziecka, które ciągle chce ssać.

Mleko i karmienie zaspokaja nie tylko potrzeby fizyczne dziecka, ale także potrzeby emocjonalne. Podstawową funkcją ssania, oprócz odżywiania, jest tworzenie więzi. Dlatego częstotliwość karmień zależy nie tylko od tego, ile dziecko potrzebuje pokarmu, ale też od tego, ile potrzebuje ssania, patrzenia na mamę z bliska i fizycznego kontaktu skóra do skóry.

Dziecko nie dlatego tak często je, bo ma mały żołądek, ale ma mały żołądek i tak szybko trawi mleko po to, by mogło tak często jeść, przytulać się do mamy. Jest to jedna z podstaw rozwoju społecznego i emocjonalnego dziecka. Bardzo ważne w karmieniu są te chwile, kiedy dziecko przestaje ssać i rozgląda się dookoła albo patrzy na matkę. To nie lenistwo tylko zaproszenie do kontaktu i komunikacji.

Mleko mamy ułatwia też dziecku kontakt z innymi smakami, ponieważ przenikają do niego smaki i zapachy wszystkiego, co je mama. Niemowlę karmione piersią warto czasem zapraszać do wspólnego stołu, gdyż przez obserwację jest się ono w stanie bardzo dużo nauczyć o tym, jak jedzą starsi. Na pewno wykorzysta to w odpowiednim momencie.

Kiedy dziecko dojrzewa do próbowania nowych pokarmów, można to zauważyć: jest duże, urosło od urodzenia do ponad sześciu kilogramów, potrafi siedząc na kolanach opiekuna trzymać głowę w pozycji zbliżonej do pionowej. Ale przede wszystkim zaczyna wyciągać rączki do talerza i „jeść oczami”, widać po nim, że ma ochotę spróbować.

Jeżeli dziecko zbliża się do końca szóstego miesiąca a na talerzu nie ma czegoś, co absolutnie nie nadaje się dla małych dzieci, możemy pozwolić mu dotknąć i oblizać rączkę. W ten najbardziej naturalny sposób organizm dziecka zapoznaje się z pożywieniem innym niż mleko mamy.

W tym wieku możemy też dać dziecku do rączki małą łyżeczkę, którą będzie na pewno bardzo zainteresowane. Nie bójmy się, kiedy będzie wkładać ją do buzi. Dzięki odruchowi wymiotnemu na pewno nie wepchnie jej za głęboko, a już w tym momencie może zacząć oswajać się ze sposobem jedzenia starszych.

Warto też właśnie teraz zacząć przyzwyczajać malucha do tego, że pragnienie gasi się wodą. Jest to na razie tylko próbowanie, bo z zaspokojeniem pragnienia dziecko w zupełności poradzi sobie mając do dyspozycji mleko mamy Nawet sześciomiesięczne niemowlę umie napić się ze zwykłego kubeczka, jeśli będzie widziało, jak piją dorośli, kubek nie będzie za duży i zostanie podtrzymany przez dorosłego. Jeśli w kubku jest czysta woda nie będzie tragedii, jak się trochę wyleje.

Dziecko w tym wieku jest o wiele bardziej chętne do próbowania nowych smaków niż później. Warto to wykorzystać. Ale jest to próbowanie a nie jedzenie i ilość pokarmu, jaką dziecko w ten sposób zjada, nie ma większego znaczenia.

Soki żołądkowe zaczynają się wydzielać począwszy od około 7 miesiąca życia. Dlatego na początku można znaleźć w pieluszce prawie nie strawione wszystko to, co dziecko zjadło. Nie ma też co liczyć na to, że stałe jedzenie od razu zastąpi matczyny pokarm.

Oprócz mleka dziecko najchętniej będzie jadło to, co widzi, że jedzą inni. Zwłaszcza z cudzego talerza albo już nadgryzione. To sposób natury na to, żeby nie zjadło niczego niejadalnego. Chętniej też będzie jadło potrawy, których smak zna z życia płodowego i z okresu karmienia piersią.

Już w tym momencie dziecko odróżnia dwa sposoby połykania pokarmu: jedzenie i picie, dlatego choć krztusi się zbyt gęstą zupą potrafi sobie poradzić i dokładnie pogryźć jedzenie, które samo sobie wkłada rączką do buzi.

Dobrze też od samego początku zwrócić uwagę na właściwy stosunek do odżywiania dziecka. Jedząc dziecko zaspokaja potrzeby swojego organizmu. Nie musi zaspokajać naszych potrzeb emocjonalnych np. potrzeby poczucia się dobrymi rodzicami. Dlatego decyzja, co i w jakich ilościach zjada, powinna od początku należeć do dziecka.


Agnieszka Stein

****

artykuł udostępniony dzięki uprzejmości autorek strony dzikiedzieci.pl

 

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)
Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię:
Komentarz: