Bliskość a żłobek

Pierwszy miesiąc po narodzinach naszego synka wspominamy jak sielankę. Problemy zaczęły się od 2 miesiąca i niestety trwają do dziś. Chodzi o silną potrzebę synka do przebywania na naszych rękach,  podczas gdy my musimy się przemieszczać po całym mieszkaniu.

Nie byłby to taki wielki problem, gdybym mogła z nim zostać w domu na urlopie wychowawczym. Niestety, muszę wkrótce wrócić do pracy, a synka odstawić do państwowego żłobka. Wiadomo, że w grupie jest około 50 dzieci Oluś nie będzie mógł liczyć na takie luksusy, jak noszenie na rękach. Będzie pewnie leżał i krzyczał, płakał i piszczał, bo nie będzie tam rodziców, a panie wezmą go na ręce dopiero jak skończą zajmować się pozostałymi dziećmi.

Już w tej chwili staramy się przygotować chłopca do nowej sytuacji. Próbujemy jak najczęściej odkładać synka, aby najdłużej, jak się tylko da, leżał sam w łóżeczku, na leżaczku czy macie z zabawkami. Jego prawie natychmiastowy płacz sprawia, że bierzemy go na ręce i tulimy. Jednak samo tulenie mu nie wystarcza, bo ewidentnie potrzebuje ciągłego chodzenia. Mam chustę, wiążę go czasem, ale i tu problem jest zawsze ten sam - nie mogę stać dłużej niż kilka minut w jednym miejscu, muszę się przemieszczać. Moje zastępcze ruchy takie jak kręcenie biodrami czy taniec nie odpowiadają mu.

Co możemy zrobić ? Czy odzwyczaić go od noszenia? Czy jest to w ogóle możliwe? I czy żłobek nie przekreśla dotychczasowej naszej czułej bliskości, której już niedługo przez większość dnia będzie pozbawiony?
 

Na tak postawione pytania nie ma prostej odpowiedzi. Spróbuj określić najpierw, czego Ty oczekujesz w nowej sytuacji? Np. chciałabym, żeby moje dziecko nie odczuwało, że mnie przy nim nie ma. Kiedy zastanowisz się nad tym uważniej z pewnością zauważysz, że Twój powrót do pracy to duża zmiana. Nie da jej się przeprowadzić nie zmieniając niczego. Według mnie, jeśli to zrozumiesz, zrobisz pierwszy krok do tego, że Wam się uda.

Olek uwielbia noszenie na rękach, jednak opiekunki w żłobku najprawdopodobniej nie będą miały czasu, żeby go ciągle nosić. Za to synek będzie z całą pewnością wiedział, że mama nosi jak tylko może.

Dzieci płaczą, pewnie o tym dobrze wiesz, i brzmi to jak truizm. Jeśli Olek płacze, to wcale nie oznacza, że dzieje mu się krzywda. Maleńkie dziecko sygnalizuje płaczem wszystko, natomiast sposobów na ukojenie płaczu malucha jest wiele. Może rozróżniasz już  kiedy płacz synka oznacza głód, a który zmęczenie albo inne potrzeby? Jeśli spróbujesz nie za każdym razem podnosić go na ręce, tylko spełniać tę prośbę, którą on sygnalizuje - może to odniesie skutek. Nie porównuj "wypłakiwania" dziecka z tym, że reagujesz na płacz malucha, robiąc to, co on sygnalizuje. A jeśli Olek chce zasnąć na rękach, to z pewnością pomocne będzie zachustowanie go.


Przemieszczania się na rękach to po prostu potrzeba nowych bodźców. Być może z Twojej perspektywy wygląda to inaczej, ale wydaje mi się, że żłobek będzie bardzo pomocny. Nowe sytuacje mogą dostarczyć Olkowi tylu wrażeń, że noszenie go w domu na rękach - tylko przez mamę czy tatę - będzie wystarczające. A może nowe zabawy, już teraz i niekoniecznie na rękach, potrafiłyby zająć jego ciekawską główkę? Spróbujcie skorzystać z publikacji o zabawach z niemowlakami.

Zapewniam Cię, można wychować dziecko, które czuje, że jest kochane, nawet z pomocą instytucji jaką jest żłobek. Wiele dzieci korzysta ze żłobka, wiele mam po prostu nie ma wyboru , a z  całą pewnością kochają swoje dzieci. Spotkasz pewnie takie mamy, kiedy będziesz odprowadzać Olka do żłobka. Synek nie wie, że powinien się obawiać rozstania z Tobą na czas pobytu w żłobku, nie wie, że mogłoby być inaczej i potraktuje to normalnie. Myślę, że się zdziwisz, jak bardzo Cię zaskoczy zadowoleniem z nowej sytuacji i to najbardziej Cię uspokoi.

Agnieszka Budzik