Popołudniowe drzemki

Chciałabym przedstawić problem dziennych drzemek mojego synka. Grześ ma obecnie 4 miesiące. Przez pierwsze dwa miesiące swojego życia synek usypiał w łóżeczku i chociaż samo usypianie trwało dość długo, jakoś udawało mu się zasnąć. Aż któregoś dnia chciałam go położyć do łóżeczka, ale spotkało się to z wielkim sprzeciwem - syn zasnął dopiero na rękach i nie dał się odłożyć. Następnego dnia pierwsze 2-3 drzemki spał w łóżeczku bez problemów ale po południu już się nie udało, więc znowu zasnął na rękach.

Taki scenariusz powtarzał się przez około tydzień, zawsze spał trochę w łóżeczku, a po południu już nie chciał. Obecnie usypia przy piersi albo ewentualnie na rękach. Najgorsze, że jak zaśnie to nie można go przełożyć, bo od razu się budzi i strasznie płacze. W związku z tym zaczęłam karmić na leżąco, żeby spał w wygodnej pozycji, ale jak zaśnie i już wyjmę mu pierś (nawet jak jeszcze leżę chwilę, żeby już zasnął głęboko) to budzi się jak tylko wstanę albo w przeciągu 5-10 minut i jak tylko się rozejrzy, że mnie nie ma to jest straszny płacz.

Podsumowując - nie jest to dla mnie aż tak wielkim problemem - jak zasypia przy piersi to ja śpię z nim albo czytam książkę, ale trochę się martwię jak to będzie dalej, bo nie mogę nic w domu zrobić. Poza tym jest to trochę uciążliwe jak jedziemy gdzieś w gości, bo wszyscy od razu "dziwują" się jak to możliwe, że on nie da się odłożyć. Trochę mnie to męczy, bo wydaje mi się, że nie radzę sobie z dzieckiem, skoro doprowadziłam do takiej sytuacji. Dodam, że syn nie zaakceptował smoczka, dlatego tylko moja pierś pozwala mu się uspokoić.
Emilia


Z Pani listu przede wszystkim wywnioskowałam, że boi się Pani, czy taka sytuacja jest normalna i
co będzie dalej? Wg mnie złotą zasadą w pierwszym roku życia dziecka jest nie zastanawianie się zbytnie nad tym, co będzie za tydzień, za miesiąc, za pół roku. Jest to rozsądne podejście dlatego głównie, że niemowlęta są nieprzewidywalne – nawet jeśli przez pierwsze miesiące przesypiały całą noc w łóżeczku, mogą porzucić ten zwyczaj z dnia na dzień, i zacząć budzić się kilka razy w ciągu nocy na karmienie.

Pisze Pani, że początkowe dwa miesiące przebiegały w kwestii drzemek dość gładko, trudności zaczęły się później. Nie ma w tym nic dziwnego, pierwsze tygodnie często są czasem, w którym niewiele bodźców dociera do dziecka na tyle, by wytrącić je z rytmu – spanie, karmienie, przewijanie. W miarę jak dziecko rośnie, zaczyna interesować się otoczeniem, staje się bardziej wyczulone na to, co dzieje się dookoła, i jego sen tez może stać się bardziej czujny. Ponadto popołudniowe drzemki z zasady są raczej krótsze i płytsze niż te poranne.

Opisana sytuacja nie jest dowodem na to, że nie radzi sobie Pani z dzieckiem, że gdzieś po drodze popełniła Pani błąd. Grześ jest normalnym dzieckiem, nade wszystko w świecie pragnącym obecności mamy. Jeśli nie przeszkadza Pani ta sytuacja teraz, proszę nic z tym nie robić. Celem jest doprowadzenie dziecka do zaśnięcia i umożliwienie mu wyspania się. Jeśli jest Pani w stanie towarzyszyć mu w tej drzemce bez poczucia, że marnuje Pani czas, który można by wykorzystać na coś innego, to cel został osiągnięty.

Komentarze otoczenia to osobny rozdział, nierzadko nieprzyjemny. Jako mama trójki dzieci
wiem, że wszystko mija, dzieci wyrastają ze swoich nawyków, odstawiają się od piersi, zaczynają
zasypiać same – a my rodzice możemy im pomóc przejść te wszystkie zmiany delikatnie, wspierając i nie pospieszając w niczym. Domyślam się, jak bardzo podkopujące swoją wiarę w siebie i własne macierzyństwo mogą być zarzuty, że dziecko jest niesamodzielne, rozpuszczone etc. - a przecież synek kuzynki, córeczka koleżanki kuzynki już dawno śpią samodzielnie . Proszę mi wierzyć, dzieci które nie mają “problemów” ze snem, są w mniejszości, zdecydowana większość dzieci do 1 roku życia cierpi na jakieś trudności z usypianiem i spaniem.

W tej konkretnej sytuacji nie jest ważne, co myślą inni, jak śpią inne dzieci – tylko jak Pani i Pani rodzina funkcjonuje w takich warunkach. Jeśli nie ma problemu, to świetnie:) Gdyby jednak poczuła Pani, że ta sytuacja Panią męczy, warto zadbać o swoje potrzeby i dobre samopoczucie. Doradzam jednak działania delikatne, stopniowe i ostrożne. Można spróbować do stałego rytuału usypiania włączyć element, który trochę pomógłby rozdzielić np. zasypianie od ssania piersi. Dobrze w tym celu poobserwować najpierw trochę dziecko i sprawdzić, co pomaga mu zasypiać – czy zawsze jest to pierś, czy zdarza się, ze zasypia np. kołysane, noszone w chuście, bujane w wózku. Jeśli jednak dziecko zdecydowanie upiera się zasypiać przy piersi, najłatwiej jest podać mu pierś i doprowadzić do jak najszybszego zaśnięcia.

Cztery miesiące to czas w którym można (ale wcale nie trzeba!) wprowadzać rytuały związane z usypianiem. Niech to będą nawet 1-2 czynności poprzedzające drzemkę, może kołysanka, może masaż – coś, co będzie się dziecku kojarzyło z odpoczynkiem i nastawi je na tryb drzemki. Nie radzę nastawiać się na samodzielne usypianie w najbliższym czasie. Niemowlę jest zbyt niedojrzałe, by próbować nauczyć go tej umiejętności – przyjdzie na to czas, prawdopodobnie jednak znacznie później.

Gorąco Pani polecam lekturę książki “Zasypianie bez płaczu “ W.M. Searsów. Jest to moim zdaniem jedyny na rynku godny polecenia poradnik dla rodziców dot. snu dzieci. Życzę Pani jednak, aby nie musiała Pani sięgać po niego z powodu awaryjnych sytuacji, a jedynie z ciekawości:)

Małgorzata Musiał