Jesteśmy zespołem

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jakie są sposoby angażowania dzieci w życie rodziny,
  • jak wiele dobrego może zdziałać włączanie dzieci w proces podejmowania decyzji,
  • jak okazywać szacunek dla wyborów, emocji i poglądów dziecka.


Jeśli chcemy, by nasza rodzina funkcjonowała jak silny zespół, musimy się o to postarać. Pragniemy, by dzieci czuły się współodpowiedzialne za funkcjonowanie domu, zarówno na szczeblu organizacyjnym (obowiązki domowe), jak i emocjonalnym (atmosfera w domu, empatia). Wyrobienie tak dojrzałej postawy wymaga od rodzica mądrego i zaangażowanego wychowania. Ważne, by mieć świadomość, że naukę powinniśmy rozpocząć jak najwcześniej. Każdemu dziecku, nawet najmniejszemu, możemy dać poczucie sprawstwa, wpływania na życie domowe. Jest to cudowna lekcja - lekcja odpowiedzialności, dorosłości, podejmowania zrównoważonych decyzji.
Jak stworzyć w rodzinie atmosferę współpracy i włączyć dzieci w proces podejmowania decyzji? Na szczęście dla nas istnieje wiele różnych metod, a spośród nich możemy wybrać tę najbardziej odpowiednią do możliwości dziecka.


Mały uczestnik

Warto jak najwcześniej umożliwiać dziecku uczestnictwo we wszystkich zdarzeniach dnia codziennego. Od gotowania obiadu, poprzez sprzątanie, aż po wyjście na koncert czy do znajomych. Jeśli w pierwszych latach życia umożliwimy dziecku obserwację i bierne uczestnictwo w tych wydarzeniach, bardzo szybko dołączy ono do nas. Stanie się animatorem wydarzeń, dzielnym pomocnikiem, z łatwością odnajdzie się w dorosłym świecie. Nasze dzieci dążą do rozwoju, poznają nasz świat, uczą się go, by osiągnąć niezależność i dojść do dorosłości. To od nas zależy, czy będziemy dla nich wsparciem, czy przeszkodą na tej drodze. Czy zaprosimy je do uczestnictwa w naszym świecie, czy będziemy je od niego separować.

Gdy mamy ochotę posłuchać muzyki na żywo, poszukajmy miejsca i repertuaru przyjaznego dzieciom (np. Filharmonia Malucha), zawiążmy sześciomiesięczniaka w chustę i razem zanurzmy się w ukochane dźwięki. Nie pozwólmy wmówić sobie, że pojawienie się dzieci jest końcem naszych dotychczasowych pasji. Oczywiście kompromis będzie niezbędny. Konieczne okaże się szukanie elastycznych, dostosowanych do dziecka rozwiązań. Ale dzięki naszemu wysiłkowi dziecko pozna oblicze mamy-sternika czy taty-melomana.
Gdy zabieramy się za mycie okien, dwulatkowi wręczmy jego własną ściereczkę i do dzieła! Angażowanie dziecka w wykonywanie prac domowych jest jednym z ważnych filarów metody Montessori [1], według której rozpoczęta jak najwcześniej rodzinna praca daje dziecku wewnętrzną satysfakcję i wspomaga jego optymalny rozwój. Na początek zaproponujmy jedną rzecz, choćby układanie serwetek na stole przed posiłkiem. Stopniowo możemy dodawać kolejne zadania, w których dziecko początkowo współuczestniczy, a następnie powoli je przejmuje.


Dajmy wybór


W codziennych, zwykłych sytuacjach dawanie dziecku wyboru sprawia, że uznaje ono swoje decyzje za ważne i szanowane przez rodziców. Zwykła propozycja „Chcesz najpierw poczytać bajkę czy od razu iść spać” jest nie tylko genialnym sposobem na uniknięcie konfliktu, ale też wzmacnia w dziecku poczucie sprawstwa. Dziecko nie chce słuchać rozkazów, za to chętnie wybiera, jeśli dajemy mu taką możliwość [2]. W ten sposób dziecko stopniowo powiększa obszar kontroli nad swoim życiem, niejednokrotnie uczy się sztuki podejmowania decyzji i ponoszenia ich konsekwencji.


Spotkania rodzinne

Zwoływane regularnie zebranie, podczas którego omawiamy bieżące sprawy, rozwiązujemy powstałe konflikty, negocjujemy, mówimy o swoich emocjach czy wątpliwościach, to jedna z najskuteczniejszych form wyrabiania odpowiedzialnej, zaangażowanej postawy u dziecka.

W czasie takiego spotkania każdy członek rodziny ma możliwość wypowiedzenia się, zostaje wysłuchany z szacunkiem i uwagą. Włączenie w proces podejmowania decyzji wzmacnia u dziecka poczucie własnej wartości, daje mu do zrozumienia, że jego poglądy i uczucia są ważne. W ten sposób dzieci uczą się negocjować, słuchać, szanować opinie innych, planować, szukać rozwiązań kompromisowych. Rodzice zauważają, jaki potencjał tkwi w ich dzieciach, doceniają ich nowatorskie pomysły.

Jeśli mimo szczerych chęci w czasie spotkania nie uda się nam wypracować rozwiązań kwestii spornych, podjecie ostatecznej decyzji leży po stronie rodziców. Dzieci powinny znać tę zasadę, nim zasiądziemy do spotkania. Pamiętajmy, że zebranie rodzinne nie służy tylko rozwiązywaniu sporów. Warto zwołać je, by omówić nasze emocje, troski czy innowacyjne propozycje [3].


Wspólnymi siłami

Praca zespołowa w rodzinie zaczyna się w momencie, w którym uznamy ją za zespół. Kiedy zrezygnujemy z postrzegania rodziny w kategoriach modelu my-dorośli i one-dzieci. Podejście to wspiera wrażliwość, uczy efektywnej pracy z innymi. Dzięki niemu nasze dzieci wyrosną na silnych, kompetentnych ludzi. Jako dorośli rzeczywiście mamy największy wpływ na to, co dzieje się w rodzinie, na to, jakie decyzje zostaną podjęte. Jednak wielokrotnie nadużywamy tego przywileju, tłamsząc głos naszych podopiecznych. Starajmy się raczej wykorzystywać nasze możliwości do stwarzania sytuacji wymagających pracy zespołowej. Może rodzinny wyjazd pod namiot? Warto poprzedzić go naradą, rozdzieleniem obowiązków przedwyjazdowych, przydzieleniem ról na czas samej wyprawy. Córka zostanie animatorką zabaw – to ona spakuje gry planszowe, karty, paletki, piłki. Tacie przydzielimy rolę mistrza kuchni – przygotuje jadłospis, potrzebne produkty i akcesoria, a na samym biwaku przyrządzi niejedno przepyszne danie.


Zaprośmy dzieci do dyskusji na temat ważnych bieżących kwestii. Nie odsuwajmy ich od „dorosłych” problemów. Nie wychowujmy w świecie idealnym. Mamy problemy finansowe? Zapytajmy dzieci, jakie mają pomysły na ich rozwiązanie. Zdziwimy się, słysząc, jak wiele do powiedzenia ma sześciolatek w kwestii oszczędzania! Najpewniej jego pomysły nie zapełnią poważnej dziury budżetowej, ale małą dziurkę może uda się załatać... Poza tym najważniejszy jest sam proces dopuszczania dziecka do głosu w sprawach istotnych dla rodziny, wytworzenie atmosfery wsparcia i wspólnego wysiłku na rzecz jej dobra.


Katarzyna Gołuńska




[1] Susan Stephenson:The Joyful Child: for Birth to Three Years (Michael Olaf’s Essential Montessori Series), The Michael Olaf Montessori Company, Arcata 2008.
[2] Adele Faber, Elaine Mazlish: Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły, Media Rodzina, Poznań 2001, s. 151-166.
[3] Kevin Steede:10 błędów popełnianych przez dobrych rodziców, GWP, Gdańsk 2008, s.110-114.