Dlaczego nie klaps

Z tego artykułu dowiesz się:

  • że klaps nie jest skuteczną metodą wychowawczą,
  • czego tak naprawdę uczy się dziecko, które go otrzymuje.

Przeczytaj, jeśli uważasz, że klaps "nie zaszkodzi". Zdziwisz się!
Przeczytaj, jeśli czujesz, że to nie metoda wychowawcza - zrozumiesz dlaczego.

Na granicy
Jesteśmy pionierami – nie waham się użyć tego określenia. Pokolenie trzydziestolatków, młodych rodziców. Nasz problem polega na tym, że wielu z nas otrzymywało klapsy i faktycznie „wyszliśmy na ludzi”. Trzeba się zmierzyć z własnym doświadczeniem, spojrzeniem na naszych rodziców i przyczynę, dla której używali tej metody wychowawczej. Trzeba też postawić jasną granicę w sobie i powiedzieć: „Ja nie będę”, „Dla mnie to znaczy co innego”, „Nie powielę tego”. Uznanie klapsów, które sami otrzymywaliśmy za bez znaczenia dla naszego rozwoju i normalności i jednocześnie zakwalifikowanie jako PRZEMOC tych, których nie powinniśmy dać swojemu dziecku, jest bardzo trudne. Dlatego w wielu z nas jest gdzieś w środku przyzwolenie na bicie. Wstyd się do tego przyznać…

Chciałabym pokazać, jak znaleźć w sobie tę granicę, jak poradzić sobie z trudnymi sytuacjami przy wychowywaniu dziecka, jak znaleźć siłę i walczyć ze stresem tak, aby odczuwać radość i być zadowolonym rodzicem.

Punkty widzenia
Kiedy w swojej pracy pytam dzieci, kim chciałyby być w przyszłości, słyszę: „Fryzjerką!”, „Tancerką!”, „Informatykiem!”, „Menadżerem!”. Czemu? „Bo lubię to robić”. „Bo mnie to interesuje”. Te i inne odpowiedzi, które się pojawiają, brzmią podobnie. Dzieci tak wyobrażają sobie przyszłość. Chcą być szczęśliwe. Rodzice również pragną szczęścia swoich pociech, chcą wychować je na samodzielnych, odpowiedzialnych, pracowitych ludzi. Obie drużyny zgadzają się, stoją po tej samej stronie. Nie wiadomo zatem, skąd biorą się problemy w wychowaniu dzieci – one chcą tego, co my. Wszystko jednak wyjaśnia się, jeśli przyjrzeć się z bliska.

Rodzice uważają, że wiedzą, jak kierować swoim potomstwem, aby kiedyś było szczęśliwe. Przecież dziecięce marzenia o szczęściu w przyszłości są naiwne i nierealne. Sprowadzają więc młodych ludzi na ziemię. Metody, których w tym celu używają, są różne, między innymi klaps.

Do Ciebie
Teraz weź kartkę i spróbuj wypisać wszystkie metody, których używasz wychowując swoje dziecko. Wymienię niektóre: rozmowa, prośba, krzyk, pokazywanie, szantaż, przekupstwo, pochwała, nagroda, klaps, przytulanie, ignorowanie... Pomyśl nad każdą z nich. Czy jesteś w stanie przypomnieć sobie choćby jedną sytuację, kiedy którąś zastosowałeś? Rozumiesz je wszystkie? To ważne! Wypisz teraz także te, które znasz, lecz nie stosujesz. Odłóż listę. Wracaj do niej przez 3 dni – może coś pominąłeś? Przemyśl wypisane metody.

Po trzech dniach weź nową kartkę. Opisz swoje dziecko – takie, jakim chciałbyś, aby było, kiedy dorośnie. Wierzę, że znajdą się tam takie przymiotniki jak na listach rodziców, z którymi spotykam się w pracy – szczęśliwe, odpowiedzialne, wrażliwe, niezależne, zadowolone, itp. Widzisz swoje dorosłe dziecko?

Weź teraz pierwszą kartkę i połóż ją obok tej z opisem dziecka. Zerknij na nie razem. Czy Twoje metody po jednej stronie mają szansę dać taki efekt, jakiego oczekujesz po drugiej stronie? Czy któreś z nich mogą skutkować rezultatem innym od oczekiwanego? Które? Podkreśl je. Przejrzyj wszystkie wypisane. Czy po podkreśleniu tych nietrafionych zostały jeszcze jakieś?

Opowiem, jak to wygląda, kiedy pracuję w grupie z trzema-czterema parami rodziców. Po wykreśleniu z listy metod, które nie dadzą oczekiwanego efektu, dochodzi do konsternacji. Zaczyna się dyskusja, próby obrony nieskutecznych nawyków, pojawiają się najróżniejsze wymówki. Najczęściej słyszę, że te środki nie są szkodliwe. Jednym z najczęściej bronionych jest klaps, do którego wrócę za chwilę.

Co dają w takim razie te „nieskuteczne” metody, skoro jednak je stosujemy? Szybki doraźny efekt. Albo uważamy, że skoro raz pomogły, to może kolejny raz też się sprawdzą. Być może czujemy presję społeczną, np. dajemy dziecku zabawkę, bo to uciszy jego wrzask w wózku sklepowym. Działamy bezmyślnie, szybko, mamy w sobie gotowość do stosowania klapsa. Efekty są widoczne natychmiast, a my mamy poczucie władzy – dziecko wreszcie wie, kto stawia warunki. Chcemy przecież je wychować, pokazać jak jest dobrze… W ten sposób obniżamy swoje napięcie, przelewając je na swoją pociechę. Czy taki mieliśmy zamiar? I to jest punkt wyjścia do zastanowienia się, jakie metody sprawią, że dziecko będzie szczęśliwe. Na listach rodziców najczęściej nie ma takich zbyt wielu. Pojawiają się pochwała, przytulenie, rozmowa… Marzę, aby znalazły się tam także dawanie wyboru, zabawa, zachęta do działania, pokazywanie konsekwencji, towarzyszenie… Na Waszych listach jest pewnie więcej takich sposobów.
 

Wątpliwości
Wracając do klapsa – bardzo często spotykam rodziców, którzy uważają, że skoro sami je otrzymywali i są normalni, to znaczy, że ta metoda nie jest szkodliwa. Jeśli gdzieś wewnątrz masz w sobie choćby cień przyzwolenia na bicie, odpowiedz sobie na kilka pytań:
• Skoro zgadzasz się na takie rozwiązanie, czy pozwolisz, by inna osoba potraktowała Twoje dziecko w ten sposób? To przecież tylko klaps. Obcy wszak mogą chwalić Twą pociechę.
• Jeśli dostawałeś klapsy i uważasz, że nie jest to jakaś tragedia, to dlaczego je pamiętasz? Czy równie dobrze zapadły Ci w pamięć pojedyncze pochwały otrzymane od rodziców?
• Czy zgadzasz się także na to, żeby Twoje dorosłe dziecko dawało klapsy Twojemu wnukowi? Stosując tę metodę uczysz akceptacji dla niej.

Klapsy są takim samym rodzajem przemocy jak bicie, zniewaga i gwałt. Młody człowiek pamięta je niezależnie od ich siły czy częstości. Tobie dają poczucie władzy. Dziecko jest mniejsze, słabsze i dajesz mu klapsa tylko dlatego, że nie odda. Czy uderzyłbyś swojego szefa? Kogoś silniejszego?

Biciem pokazujesz, że silniejszy wygrywa, że rodziców należy się bać. Dziecko będzie kontrolowało swoje zachowanie wtedy, kiedy dający klapsa będzie w pobliżu, gdy ta osoba się oddali, ono i tak zrobi, co chce. Uczysz także, że ukochana osoba ma prawo zadawać ból. Żadna z tych nauk nie przyda się szczęśliwemu dziecku, które opisałeś na kartce. Ta konkluzja często pierwszy raz w życiu pokazuje rodzicom, z którymi pracuję, negatywne skutki tej metody wychowawczej.

Zadanie domowe
Chciałabym abyście zastanowili się nad tym, co można zrobić, żeby lepiej sobie radzić z wychowaniem dziecka. Istnieją pewne kroki, które można podjąć, aby było Wam łatwiej. Są też sytuacje, które utrudniają wychowanie dziecka, ale nie zależą od Was. Wypiszcie je na dwóch kartkach.

Wierzę, że nawet jeśli sam temat klapsa jest wam obcy, dzięki temu artykułowi Wasze rodzicielstwo stanie się jeszcze lepszym doświadczeniem. Życzę, abyście w każdym dniu wykonali kolejny krok do celu - może nie zawsze prostą drogą, ale zawsze razem. Na zakończenie jeszcze jedno - pamiętajcie: miłością nie da się rozpieścić dziecka, jej nigdy nie jest za dużo!

Agnieszka Budzik

Literatura:
A. Kwaśny, M. Trąbińska-Haduch "Bez Klapsa? Jak z miłością i szacunkiem wyznaczać dziecku granice", b.m.wyd., 2009. Fundacja Dzieci Niczyje.